PROŚBA O POMOC |
Poszukiwania grobu |
| 30 lipca 2010 r otrzymałem na adres Portalu bardzo ciekawy list od pani Danuty Cirlić szukającej grobu brata od kilkudziesięciu lat, który cytuję: „Przed wojną, w latach trzydziestych, nasza najbliższa rodzina, głownie nauczycielska, mieszkała w Kielcach. W szkole nie pracowała tylko, z powodu ciężkiej choroby płuc, siostra mojej mamy, Izabela Szczerbińska. Po wybuchu wojny jej mąż, Władysław Szczerbiński, nauczyciel jednej ze szkół powszechnych w Kielcach i oficer rezerwy, w jednym z pierwszych transportów został wywieziony do Oświęcimia. W roku 1942 zginął w komorze gazowej. Nazwisko Władysława Szczerbińskiego znajduje się na tablicy ku czci zamordowanych nauczycieli szkół kieleckich, umieszczonej na ścianie dawnego gimnazjum Żeromskiego przy ulicy Jana Pawła w Kielcach. W roku 1943, na nieleczoną w warunkach wojennych gruźlicę, zmarła jego żona Izabela, osierocając jedynego syna, Stanisława Szczerbińskiego. Był on kilka lat starszym, ale bliskim towarzyszem mojego dzieciństwa (na fotografii stoi, a ja to ta najmniejsza). ![]() Po śmierci obojga rodziców Staszek Szczerbiński zdecydował się porzucić naukę na tajnych kompletach i pracę w spółdzielni fotograficznej „Orion”, którą podjął po to, by mieć jakiś „papier” na wypadek zatrzymania przez Niemców (na fotografii w kombinezonie, przed barakiem „Oriona”; drugie zdjęcie, „podwójne”, z profilem, też wykonano w „Orionie”). ![]() Stanisław Szczerbiński pracownik „Oriona” ![]() Stanisław Szczerbiński pracownik „Oriona” W rozmowie z moimi rodzicami oświadczył, że idzie do partyzantki, by walcząc z Niemcami pomścić śmierć ojca w Oświęcimiu; inspirując się wzorami z literatury, dodał, że nie spocznie, dopóki nie zabije trzech Niemców. Prawdopodobnie za pośrednictwem swego kolegi Snocha ( obydwaj na fotografii na łące) „złapał” kontakt i w roku 1943 obaj znaleźli się w lasach radomszczańskich, w szeregach NSZ. ![]() W roku 1944, raz jeden, wieczorem, zjawił się u nas w Kielcach i pokazując przestrzeloną nogawkę spodni, żartował, że kula była tuż–tuż, ale go nie chciała. Wtedy widzieliśmy go po raz ostatni. Późną jesienią 1944 roku zjawił się u nas w Kielcach kolega Staszka, Snoch, z jego plecakiem. Oświadczył, że Staszek zginął w ostatnich dniach października, i opowiedział, jak to się stało. |
APELKtokolwiek posiada informację choćby szczątkową na przedstawiony temat proszony jest o kontakt z Portalem (noworadomsk@republika.pl tel. 510 040 061, adres pocztowy na stronie startowej). Przyznać muszę że liczę także na owocny kontakt z Polonią rozsianą po wszystkich kontynentach jak w innych sprawach tego typu. Fotografie pochodzą ze zbiorów autorki listu i publikowane są za Jej zgodą. Zdzisław Wiśniewski Poczyniono wiele kroków w celu wyjaśnienia ale ta sprawa jest najtrudniejsza z dotychczasowych. Zmowa milczenia (?), brak dokumentów i żyjących świadków. Kilka tropów nie sprawdziło się inne są sprawdzane. Sprawa nadal jest w toku. |
Copyright © 2000 Zdzisław Wiśniewski Wszelkie prawa zastrzeżone.